czyli historie zapachem pisane
Licznik Odwiedzin, Licznik Wizyt
RSS
poniedziałek, 02 lutego 2009

Opowieść o Dalekim Wschodzie: Amour,Le Parfum,Kenzo

amour

Minimalistyczny, obły, niemal zamszowy w dotyku flakon, skrywa w swoim wnętrzu magiczny zapach Wschodu.Zapach pełen harmonii.Skomponowany tak,że żadna z nut nie wybija się ponad inne.Wszystkie współpracują ze sobą i wzajemnie się przenikają, dając w efekcie kompozycję doskonałą.Amour Le Parfum jednak ewoluuje na skórze.Po użyciu mości się na niej leniwie..Niemal w nią wsiąka.I w zależności od jej wewnętrznego ciepła odkrywa, niczym mnich przewracający w namaszczeniu karty świętej księgi, każdy ze składników na przemian.Ale zawsze towarzyszą mu pozostałe.Daje się więc wyczuć miękka wanilia zanurzona w chmurce słodkiego kadzidła.Po chwili wyłania się ambra w objęciach frangipani,żeby na koniec ustąpić miejsca nieco ostrej paczuli, skąpanej w ryżowym mleczku.Wszystko to razem sprawia, że Amour Le Parfum jest zapachem tajemniczym i pełnym mocy.Miękkim miękkością jedwabiu.Połyskującym matowo niczym satyna.Maślanym i kremowym jak owoc avokado.Zapachem o gładkiej niczym kaszmir strukturze.Przytulnym,ale z maleńką nutką niepokoju.Seksownym jak kobieta w rozkwicie swoich sensualnych możliwości.Jest bogaty i pełen przepychu, niczym kapiące od złota birmańskie świątynie,ale równoczesnie spokojny i stonowany, jak słowa modlitwy wymawiane półgłosem w nabożnym skupieniu

nuty zapachowe: ambra, paczula, benzoes, kadzidło, ryż, frangipani, wanilia

rok powstania: 2008

twórca: Daphne Bugey

Opowieść o szczęściu: Pleasures, Estee Lauder

pleasures

Plakat idealnie oddaje charakter tego zapachu-niewymuszony i pełen szczęścia uśmiech na pogodnej  twarzy.Pogrążone w bezpiecznym śnie ufne szczeniaczki.Soczysto-zielona łąka pełna wiosennych kwiatów.Istna sielanka.Plesures są chłodne i czyste jak kryształowa woda, w której kroplach ukryły się figlarne promyczki słońca.Przejrzyste jak rześkie górskie powietrze.Zwiewne jak sukienka w groszki.Są radosne, zalotne i kokieteryjne.Pełne romantycznej naiwności, ale i zdecydowanego charakteru.Słodziuchne i świetliste jak wiosenny majowy poranek.Pleasures są jak zapach najważniejszych i najpiękniejszych chwil w życiu: pierwszy pocałunek, pierwsza wielka miłość, ślub z ukochanym.Aha-i działają na umysł i ciało jak eliksir młodości, co zostało naukowo potwierdzone(przeze mnie;) )

nuty głowy:różowy pieprz, nuty zielone, fiołek, frezja

nuty serca: lilia, peonia, konwalia, róża

nuty bazy: drzewo sandałowe, paczula, cedr, piżmo

rok powstania: 1995

twórca: Alberto Morillas, Annie Buzantian

Opowieść o zapachu tysiąca i jednego kwiatu: Anais Anais, Cacharel

anais

Rozpylenie Anais to uwolnienie pełnego kwiatów wiosennego ogrodu.Kwiaty zaczynają wirować w dzikim tańcu.Osaczać wonnościami z każdej strony.Muskać delikatnymi płatkami twarz.Wplątywać się we włosy.Wszędzie jest ich pełno,ale przeważa jaśmin.Pokochał on lilię miłością wielką i wieczną.Oba kwiaty splotły się odtąd w miłosnym uścisku i tak pozostały, drażniąc nieostrożne nozdrza rozbuchaną soczysto-roślinną wonią.A woń to zdradliwa i pełna przeciwieństw.Przy użyciu dwóch kropli zapachu Anais jest słodka,aksamitna i miękka, ale przy przedawkowaniu wyostrza się i uderza brutalnie ze zdwojoną siłą.Aż do bólu.Chwyta za gardło i trzyma w uścisku.Trzeba uważać z dozowaniem;)Gdy używa się ich umiejętnie to po rozpyleniu zawisają w powietrzu jak niedokończone zdanie.Jak obłok mnóstwa świetlistych, nieskończenie długich i przyjemnych wspomnień.Przenoszą w lata dziewczęce, gdy jeszcze nie myślało się o dorosłych problemach, a głowę zaprzątały swawolne igraszki.Jest taką małą dziewczynką, która z ustami otwartymi ze zdziwienia i zachwytu zarazem chłonie otoczenie jak gąbka.Chłonie zmieniający sie jak w kolorowym kalejdoskopie świat.Anais sączą się w powietrzu niczym słodka trucizna, wywołując halucynacje dające złudne, chwilowe poczucie szczęścia.Oszałamia i odurza, ale to przyjemne oszołomienie.Na ustach pojawia się wtedy błogi uśmiech zadowolenia.Bo przecież każda kobieta marzy,żeby znów choć na chwilę być małą dziewczynką..Najbardziej romantyczny zapach, jaki znam

nuty głowy: lilia Białej Madonny, lilia nizinna, czarna porzeczka, hiacynt, cytrusy

nuty serca: jaśmin marokański, słodka róża srebrzysta, irys florencki,ylang-ylang, kwiat pomarańczy, vetiver, drzewo cedrowe, paczula, mech dębowy

nuty bazy:rosyjska skóra, piżmo

rok powstania: 1978

twórca: Roger Pellegrino, Paul Leget, Robert Gonnon, Raymond Chaillan

 

 

niedziela, 01 lutego 2009

Opowieść o zakazanej miłości: Musc Ravageur, Edition de Parfums Frederic Malle

musc ravageur

Jest późny, letni wieczór.Pada gęsty, ciepły deszcz, a nadmiar wody z szumem spływa do kanałów.Na ulicach nie ma żywej duszy..Choć zaraz..Ktoś idzie.Wyraźnie słychać kroki.Zza rogu kamienicy wyłania się postać.To kobieta.Ubrana w czarną krótką sukienkę, wysokie szpilki.Bez płaszcza i parasolki.Przemokła od padającego deszczu jednak zdaje się tym nie przejmować.Idzie pewnie, z podniesioną głową, a jej szpilki na kamiennym chodniku wystukują miarowy rytm.Z mokrych włosów po nagich plecach spływają strumienie wody.Krople wody osiadają też na rzęsach,a opadając z nich zsuwają się powoli po twarzy i zatrzymują na chwilę na lekko rozchylonych ustach, by ostatecznie znaleźć się na dekolcie.Dociera do swojego domu.Chwyta w ręce klucze i zaczyna otwierać drzwi, gdy nagle drogę zastępuje jej mężczyzna.W świetle latarni widać zarys jego twarzy,ale przede wszystkim czarne, błyszczące jak w gorączce oczy

-Czekałem na ciebie..gdzie byłaś?

Spojrzała na niego beznamiętnie i wykrzywaiając w grymasie usta odrzekła:

-Nikt ci nie kazał czekać.Mówiłam,żebyś wiecej nie przychodził.Odejdź

Odwróciła się do niego plecami i juz miała przekręcić zamek,gdy nagle poczuła mocny uścisk na przegubie dłoni.Próbowała ją wyrwać, jednak nadaremnie

-Zostaw mnie... dobrze?-syknęła cicho..

-Nie zostawię.Nie traktuj mnie tak.Potrzebuję ciebie.Rozumiesz?-przyciągnął ją do siebie i palcami drugiej ręki wpił się w jej nagie plecy.Przycisnął ją ciężarem swojego ciała do drzwi.Jego usta zaczęły błądzić po jej mokrej szyi

-Pięknie pachniesz-wyszeptał-Zaproś mnie do siebie.Porozmawiajmy.Daj mi szansę.Nie zostawiaj mnie tak..

-Puść mnie.To boli!!Daj mi spokój-próbowała się uwolnić z jego uścisku,ale nadaremnie.Jego oczy spochmurniały, a usta wykrzywione nagłą wściekłoscią wyszeptały złowrogo:

-Nie dam ci spokoju.Bo ty jesteś tylko moja.Nikt inny miec ciebie nie będzie.Dociera to do ciebie?-przycisnął ją jeszcze bardziej tak,że poczuła, że nie może złapać oddechu.Próbowała go odepchnąć,ale trzymał ją tak,że każdy ruch sprawiał ból.Zaczął niecierpliwie błądzić ustami po jej szyi i dekolcie.Spijać krople deszczu z jej ust.W pewnym momencie jedną ręką rozluźnił uchwyt i znalazła się ona na wewnętrznej stronie jej ud.Poczuła znajome ciepło.To, które czuła zawsze, gdy przychodził do niej i bez pytania o zgodę natychmiast, jak nienasycone zwierzę zabierał się do rzeczy.Czuła, że za chwilę z nim przegra.I w sumie przestała być pewna, czy chce walczyć.On napierał coraz bardziej

-Pozwól mi-wymruczał dysząc ciężko-wpuść mnie do środka-szepnął jej do ucha.Uwolnioną z uścisku ręką powoli przekręciła zamek i otworzyła drzwi.Wepchnął ją brutalnie do ciemnego przedpokoju i je zatrzasnął .Chciała uciec głębiej do mieszkania, ale złapał ją wpół i rzucił na podłogę, przyciskając własnym ciałem.Drżąc z niecierpliwości zaczął zdzierać z niej ubranie.Poczuła, że już nie chce walczyć.Poddała się jego nienasyceniu jęcząc z rozkoszy..

Taki jest Musc Ravageur-brudny, nienasycony, lepki i fizjologiczny.Jest jak spełnienie najglębiej w podświadomości ukrytych, perwersyjnych pragnień.Niecierpliwie dąży do ich zaspokojenia.Gorący jak splecione w miłosnym uścisku ciała.Namiętny, drapieżny jak zwierzę i nieustępliwy w swojej brutalności.Niemal ekstatyczny.To pierwszy zapach, który wywołał burzę w moim umyśle i dreszcze na ciele.Nie potrafiłam go rozgryźć.Zakwalifikować go jakoś.On do żadnego innego zapachu po prostu nie jest podobny.Pierwszy raz dane mi było poznać perfumy, które w jasny, jednoznaczny sposób , wyrażają najbardziej ludzkie pragnienia.Wyczułam z nim piżmo,ale to inne piżmo niż to, które znałam do tej pory.W Musc Ravageur zmieszane zostało ze skórzaną nutą, dając piorunujący efekt brudnej fizjologiczności.Kolejne nuty to ambra,cynamon i nieco wanilii.Efekt jest porażający.Sam zapach: mistrzowski

nuty zapachowe: bergamotka, piżmo, cynamon, mandarynka, ambra, lawenda, drzewo gwajakowe,drzewo sandałowe, cedr, goździki, bób tonka

rok powstania: 2000

twórca: Maurice Roucel 

sobota, 31 stycznia 2009

Opowieść o pierniku: Les Belles Belle de Minuit, Nina Ricci

belle

Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek mieć ochotę zjeść zapach?Mi tak.A to za sprawą Belle de Minuit.Bo jest on zapachem jadalnym..w dosłownym tego słowa znaczeniu.Pachnie niczym dopiero wyjęty z pieca, świeżo upieczony piernik, posypany z wierzchu kandyzowanymi skórkami pomarańczy.Jest słodko-korzenny,a to za sprawą mnóstwa aromatycznych przypraw, takich jak goździk, imbir i cynamon.Jest ciemny,miękki i puszysty.O miodowo-czekoladowym posmaku.Nieco chrupiący od nadmiaru lukru jakim go okraszono.Nie wyczuwam w nim żadnych nut kwiatowych, choć skład wskazuje,że niewątpliwie tam są.Wyczuwam jedynie tą obłędną smakowitość.Najsmaczniejszy zapach, jaki znam:))

nuty głowy: bergamotka, grapefruit, gorzka pomarańcza, czarna porzeczka

nuty serca: kwiat pomarańczy, heliotrop, jaśmin, konwalia

nuty bazy: mokka, drzewo sandałowe, mirta, bób tonka

rok powstania: 2000

twórca: Cecile Matton

Opowieść o wiośnie: Les Belles Delice d`epices?!,  Nina Ricci

delices

Zapach słodki,ale słodyczą ociekającego sokiem ananasa.Soczysty soczystością pierwszych wiosennych, jasnozielonych jeszcze liści.Miękki i kremowy jak  owoc mango.Radosny, niczym czyste promienie majowego słońca przebijające przez kłębuszki białych chmurek.Leniwy, niczym leżenie w wiosennej trawie z błogim uśmiechem na ustach.Zapach nieco cytrusowy,pomarańczowo-mandarynkowy, ale z nieśmiałą cierpko-kwaśną nutką , która nadaje mu przyjemnego, korzennego smaczku.Kojarzy mi się tez po części z musującą lemoniadą, którą pije się powoli przez słomkę w ogródku na nadmorskim deptaku.Zapach radości, szczęścia i optymizmu.O takich perfumach mówi się: śliczne

nuty głowy: pomarańcza, brzoskwinia, cytryna, czarna porzeczka

nuty serca: goździk, cynamon, orchidea, jaśminowiec

nuty bazy: cedr, drzewo sandałowe, wanilia, bób tonka

rok powstania: 1999

twórca: (?)

Opowieść o leśnym zabójcy: Jungle L`Elephant, Kenzo

elephant

 Zanim te perfumy pojawiły się na rynku, ja już ten zapach znałam.To zapach maciejki, delikatnych liliowych kwiatuszków,ale obdarzonych niezwykłą mocą.Gdy w moim ogrodzie nadchodzi ciepła letnia noc, one otwierają się i z całej siły zaczynają wydzielać omdlewająco slodką, intensywną i gęstą woń.Aż dziw bierze, ile energii witalnej tkwi w tych niepozornych płatkach.Kenzo Elephant pachnie niemal dokładnie tak samo-słodko i odurzająco.To on według mnie zasłużył na miano Tygrysa.

Bo Jungle Elephant jest dziki i nieujarzmiony.Brudny w swej ostrej fizjologiczności.Atakuje bez zastanowienia.Upatrzona przez niego ofiara nie ma w starciu z nim żadnych szans.Bo gdyby nawet udałoby sie go oswoić, to i tak uśpione w nim instynkty w każdej chwili mogą dać znać o sobie.Stworzony dla kobiet o silnym charakterze, choć i im potrafi się czasem wymknąć spod kontoli i wrogo zamruczeć.Jest bardzo zaborczy.Nie toleruje innych zapachów znajdujących się razem z nim na toaletce.Zabija ich woń swoją mocą.Jego ekspansywność jest powalająca.Wciska się w każdy kąt pomieszczenia, w którym sie znajduje.W każdą najmniejszą szczelinę.Użyty w nadmiarze potrafi zadusić, niczym wąż.Ale jest też jak narkotyk-uzależnia niemal od pierwszego niucha.Nawet gdy wąchającej osobie nie podoba się to i tak chce ona ciągle go czuć.Bo coś w nim takiego jest, co przyciąga.Coś hipnotycznego.

nuty głowy: mandarynka, kardamon, kumin, goździk korzenny

nuta serca: ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop

nuta bazy: paczula, wanilia, ambra, cashmeran

rok powstania: 1996

twórca: Dominique Ropion

Opowieść o  (nie)dzikim kocie: Jungle Tigre (Tiger) ,Kenzo

tigre

Nie wiem, skąd ten pomysł,żeby ten zapach nazwać Tygrysem.Mi osobiście kojarzy się on z domowym kotem.Taką puszystą mruczącą kulką, która uwielbia przymilnie się łasić i przebywać na kolanach.Gdyby miał już być dzikim kotem, to byłby owszem tygrysem, ale takim z zoo, który wyleguje się leniwie na słońcu, kompletnie nie zwracając uwagi na przechodzacych ludzi.Tygrysem, który dawno zatracił łowiecki instynkt.Ma owszem pazur, jak każdy w końcu kot.Jednak wywołuje go raczej chęć zabawy, niż łowów.Tigre Kenzo jest zapachem energetycznym i pulsującym, choć pełnym właściwej kotom miękkości.Wilgotnym i soczystym.Może nawet nieco mlecznym.Jest niepowtarzalny i zmysłowy.Spokojny i przytulny, choć czasem potrafi rzucić niepokojącym spojrzeniem swoich zielonych, jarzących sie w ciemnościach oczu.Jest słodki,ale ta słodycz jest nieco przełamana cynamonem.Szkoda,że został wycofany.Gdy go czuję mocniej bije mi serce..

nuty głowy: bergamotka, kumkwat, davana

nuty serca: osmantus, ylang-ylang

nuty bazy: drzewo massoia, cynamon

rok powstania: 1997

twórca: Dominique Ropion

 

Kolor czerwony: opowieść o uwodzicielce: Soavissima, Pro Fvmvm Roma

Soavissima jest zapachem gęstym, pudrowym i esencjonalnym.Pełnym wewnętrznej mocy.To zapach buduaru, w którym ciężkie zasłony i pościel już dawno przesiąkły zapachem perfum i tajemniczych olejków.Jest misterny niczym koronki.Ma kolor soczystej czerwieni.Soavissima jest bogata i esencjonalna.Ostra i bezkompromisowa.Odurzająco słodka.Wyrafinowana i zmysłowa jak kobieta, w której buzują życiowe soki.Jest to kobieta, która kocha gwałtownie i szybko i równie szybko zmienia obiekt miłości.Porzuca bez skrupułów.Wybucha na skórze mnóstwem kwiatów jaśminu i tuberozy.Odurza jak tajemnicza mikstura.Jest bardzo trwały.Piękny..

nuty zapachowe: tuberoza, jaśmin, piżmo, heliotrop

rok powstania: 2006

twórca: Giuseppe, Luciano,Felice i Maria Durante

Kolor zielony: opowieść o fidze: Ichnvsa, Pro fvmvm Roma

ichnvsa

 

 

 Zapachy Pro Fvmvm Roma zostały stworzone przez włoską rodzinę Durante, pochodzącą z Włoch południowych.Nie są one stworzone przez jedna osobę, lecz przez kilka, co pozwoliło zamknąć we flakonach cząstkę duszy każdej z nich.Dzięki temu też każdy z tych zapachów jest unikalny i niekonwencjonalny.Każdy z nich charakteryzuje sie też stosunkowo dużą zawartością esencji zapachowych, dochodzącą nawet do 43 %, co miało wpływać na ich bardzo dobrą trwałość.A czy się ten zamysł udał?Cóż..o tym będzie w kolejnych częściach..

 Pierwszym zapachem , o którym chciałabym napisać, jest Ichnvsa.Ichnvsa to starożytna nazwa wyspy Sardynii, a zapach w pełni oddaje charakter tej jeszcze nie do końca ucywilizowanej ziemi.A pachnie ona słodko-maślanymi owocami fig, cierpkimi owocami mirtu, wysuszonymi od palącego słońca ziołami i sianem, delikatnym słonym powiewem od szmaragdowego morza.Ichnvsa są gęste, ale nie mają w sobie dymnych nut-to raczej ulepna słodycz wysuszonych i scukrzonych od nadmiaru słońca owoców.Są bardzo roślinne w odbiorze.Kojarzą mi się z soczystym zielonym kolorem.Są chropowate, niczym nadmorskie klify, o które od tysiącleci uderzają spienione fale.Rozleniwiają i wyciszają.Są naprawdę bardzo ciekawe, tylko szkoda, że jak na tak dużą zawartość olejków nie są tak trwałe, jak można sie było tego spodziewać.Wybuchają nagle bogactwem nut, żeby po niecałej godzinie zgasnąć i pozostawić na skórze tylko delikatną poświatę zapachu.Tak być nie powinno

nuty zapachowe: mirt, liście figowe, drzewo figowe, świeżo ścięta trawa

rok powstania:(?)

twórca: Giuseppe, Luciano,Felice i Maria Durante

 

piątek, 30 stycznia 2009

Opowieść o spóźnionej miłości: Mania(black), Giorgio Armani

mania

Zaaplikowałam go na nadgarstek z pewnym wahaniem i niepewnością-bo co będzie, gdy go pokocham??Nigdzie go juz nie ma.Został wycofany,a jego miejsce zajął różowy kwiatowy świeżak o tej samej nazwie.Gdy jeszcze był normalnie dostępny w perfumeriach jakoś nie zwracałam na niego uwagi.Zawsze mi było szkoda nadgarstka.Bo zawsze zaciekawiło mnie co innego.Cóż- czego w końcu można się było spodziewać po nieciekawym , grafitowym flakoniku? Jednak gdy dowiedziałam się,że jest wycofywany, zapragnęłam go poznać, zanim zniknie zupełnie z perfumiarskiego horyzontu..Szczególnie,że na wizażowym Forum zrobiło się o nim głośno swego czasu.Chciałam po prostu wiedzieć....I wiem...I żałuję, że już go nie ma.Został wycofany wielki, niepowtarzalny zapach.

Mania to księżniczka, zamieszkująca w ponurym zamczysku, oczekująca tęsknie swojego królewicza, który wyrwie ją z tego więzienia.Jej serce bije gwałtownie przy każdym poruszeniu..przy każdym najmniejszym szmerze od żelaznej furty.To jednak tylko wiatr.A tajemnicze szmery to niesione jego podmuchem liście.Żadne wybawienie nie nadciąga.Mania ma naturę dwoistą.To zapach gorącego kadzidła, intensywnych goździków i ciepłej, balsamicznej, gęstej ambry.Niczym kaszmirowy szal otula szyję i snuje się niczym dym za kobietą nim pachnącą, zostawiając w powietrzu jej osobisty podpis.Ale jest to też zapach omszałych zimnych kamieni.To kapiące od wilgoci zamkowe piwnice.To liczne pomieszczenia i zakamarki,pełne wieloletniego kurzu i brudnych pajęczyn, do których od lat nikt nie zaglądał, a których ściany w blasku pochodni odkrywają tajmnice toczącego sie tu kiedyś życia.To zapach przejmującej, niewymownej tęsknoty.Zapach smutku, ale i nikłej smużki nadziei, że przecież ten smutek nie może trwać wiecznie.

nuty głowy: bergamota, kwiat pomarańczy, pittaspora

nuty serca: szafran, goździk, irys, muszkatałowiec, drewno gwajakowe

nuty bazy: kadzidło, piżmo, wanilia Bourbon

rok powstania: 2000

twórca: Jacques Cavallier

Opowieść o nadmorskich wydmach: Dune, Christian Dior

dune

Dune pachną rozgrzanym od słońca piaskiem, suchymi trawami oraz niesioną od morza bryzą.Pachną mnóstwem upojnych małych kwiatuszków, które właśnie na wydmach znalazły swoje miejsce do życia.Pachną wykopanymi głęboko spod piasku wilgotnymi kamieniami.Są jak słoneczny październikowy dzień-ciepłe,ale z nutką jesiennej nostalgii.Mają kolor bursztynu i złota, jak jesienne liście.Przestrzenne i transparentne jak czyste powietrze.Kobiece, ale ta kobieta jest pełna wewnętrznego światła, bijącego od pogodnego oblicza.Zmysłowe, ale taką łagodną zmysłowością.O nutach nieco cierpkich i gorzko-ziołowych, co tylko nadaje im wyrafinowany i niepowtarzalny charakter.Stworzone dla kobiety, którą kocha się za to,że po prostu jest..

nuty głowy: lilia, żarnowiec

nuty serca: lak wonny, piwonia

nuty bazy: pałecznik chiński, ambra

rok powstania: 1991

twórca: Maurice Roger, Jean-Louis Sieuzac

Opowieśc o pustyni: Chergui, Lutens

chergui

Chergui jest porywistym gorącym wiatrem, wiejącym rokrocznie od pustyni porą wiosenną w Maroku. Wiatrem niosącym ze sobą pustynny pył, suchy zapach przypraw i ziół z marokańskich suków, wilgotny aromat dalekich, pustynnych oaz,a także dym z beduińskich ognisk.Hula pomiędzy pomarańczowymi, spalonymi od słońca marokańskimi domami.Świszcze i duje w ciasnych zaułkach.Wysusza wszystko co spotka na swojej drodze.Chergui Lutensa jest niczym ten wiatr-suchy i gorący.Rozwija się gwałtownie niczym burza piaskowa.Buzuje na skórze niczym żywica pod korą drzewa.Paruje z niej zapachem tytoniu, niewiarygodnie słodkiego, scukrzonego miodu, skóry i kadzidła.Jest intensywny i zniewalający.Szorstki,a zarazem pociągający.Upojny w swojej niezwykłej mocy.Egzotyczny, niczym orientalny ciemnolicy kochanek.Uwielbiam nurzać się w nim.Czuć jego aromatyczny oddech na swojej szyi.Wystarczy przecież tylko zamknąć oczy..

nuty zapachowe: miód, piżmo, kadzidło, skóra, liście tytoniu, irys, róża, ambra, drzewo sandałowe, trzcina cukrowa

rok powstania: 2001

twórca: Christopher Sheldrake

Opowieść o esencji życia: Samsara Guerlain

samsara

Samsara w buddyźmie i hinduiźmie oznacza reinkarnację, czyli  następujące po sobie cykle życia i śmierci w coraz to nowych wcieleniach.Każde kolejne wcielenie jest uzależnione od nagromadzonej wcześniej Karmy, czyli zespołu przyczyn i skutków jakie warunkują życie.Takie przeznaczenie uzależnione jest od tego, jak się przez to poprzednie życie przejdzie.Cykle te kończą się dopiero po osiągnięciu Nirwany, a Nirwana to miejsce, gdzie poznajemy, iż nie ma niczego poza tym ,czego doświadcza rozum, gdzie poznając naturę własnego "ja"  odrzuca się dwoistość i podział, gdzie nie ma wiecej żądzy i chciwości, gdzie nie ma już przywiązania do przedmiotów świata zewnętrznego.

Samsara Guerlain została stworzona,żeby odzwierciedlać tą odwieczną wędrówkę dusz.Jest takim czarodziejskim balsamicznym eliksirem, ewoluującym na skórze gęstymi nutami jaśminu i ylang-ylang, oraz świętego dla Tybetańczyków drzewa sandałowego.Samsara tchnie spokojem i stonowaną radością.Jest niczym święty obrzęd, prowadzony w namaszczeniu, bez zbędnego pośpiechu.Jest bezpieczna, ale też zmysłowa i niepokojąca.O gorącym bijącym sercu.Jest jak balsam kojący na duszę, dając obietnicę osiągnięcia spokoju i spełnienia.Jest jak zagubiony gdzieś w starym grobowcu klejnot, pokryty już nieco pyłem tysięcy lat, ale nadal mający zdolność olśnienia tego , kto go odnajdzie..

nuty głowy: bergamotka, brzoskwinia, cytryna, nuty zielone

nuty serca: jaśmin, róża, irys, ylang-ylang, narcyz, goździk

nuty bazy: bursztyn, wanilia, drzewo sandałowe, bób tonka, piżmo

rok powstania: 1989

twórca: Jean-Paul Guerlain

czwartek, 29 stycznia 2009

Opowieść o chłodnej przyjaźni: Alien, Thierry Mugler

alien

Alien ma serce z lodu i kamienną twarz.Sam wybiera sobie przyjaciół,a jak już znajdzie takiego, to na wieczność.Ale jest bardzo wybredny.Mnie nie lubił bardzo długo i choć teraz mogę powiedzieć,że go po trosze oswoiłam, to jednak mając go na sobie czuję się przebrana.Ale jest intrygujący, nieuchwytny i hipnotyzujący.Nieco smutny i melancholijny.Nieziemski i niezaprzeczalnie zwracający uwagę.Jest jak księżycowa noc-pełna tajemniczych szeptów i cieni.Pełna zimnego transparentnego światła i przenikliwego chłodu.Alien to przede wszystkim mnóstwo jaśminu..naprawdę DUŻO jaśminu.O bladych, eterycznych, upojnie pachnących płatkach.Dopiero jak jaśmin nieco przygaśnie wyczuwam fiołka, kwiat pomarańczy i szczyptę wanilii.Ja naprawde wierzę,że Alien na innej skórze może pachnieć olśniewająco, jednak ja chyba jestem zbyt zimnokrowista.On na mnie rozkwita pięknie tylko wtedy, gdy na dworze jest bardzo ciepło.Ale w takie dni jego moc potrafi odurzyć i zadusić.Doceniam go naprawdę.Czaruje mnie.Co jakis czas go aplikuję na nadgarstek i gdy już myślę,że nic z tego nie będzie on się ociepla..i kusi..i kokietuje.Wiem,że nadal będę wokół niego krążyć, jednak jestem niemal pewna,że nie jest i nie bedzie mój, choć może kiedyś odszczekam to co tu napisałam;)Na razie jednak to taka przyjaźń na odległość.Jesteśmy dla siebie jak dwie odrębne galaktyki

nuty głowy: indyjski jaśmin sambac, kwiat pomarańczy

nuty serca: drzewo kaszmiru, nuty zielone

nuty bazy:ambra, wanilia, białe piżmo

rok powstania: 2005

twórca: Laurent Bruyere, Dominique Ropion

Opowieść o winnicach: Terre de Sarment Frapin

sarment

Pojechałam kiedyś na początku listopada na wycieczkę w dolinę Renu.Pogoda była piękna-ciepła i słoneczna, choć już z nutką takiej jesiennej chłodnawej mgiełki.Jechaliśmy drogą prowadzącą wzdłuż tej rzeki, a ja podziwiałam pokolorowane przez naturę na złoto i czerwień winnice.Mnóstwo ich było-na każdej mniejszej i większej górce, nachylonej w stronę południa.Zapamiętałam,że choć to była już jesień i winogrona dawno zebrane-unosił się od nich taki słodkawo-aksamitny zapach przemieszany z wilgotnym powietrzem od rzeki.Odnalazłam go potem częściowo w zapachu Frapin.A częściowo z tego powodu,że Terre de Sarment oddaje zapach winnic pod koniec lata-gdy słońce jeszcze bardzo mocno rozgrzewa spulchnioną od soku dopiero co zebranych winogron ziemię, ale gdy w powietrzu czuć już nikłe oznaki nadchodzącej-także ciepłej-jesieni.Winniczna ziemia pachnie cudownie.Jest soczysto-wilgotna .Puszysta jak torf.Nabrzmiała od winogronowego soku, który już zaczął w niej fermentować pod wpływem ciepła.Przesiąknięta zapachem słodkawego drewna winorośli, kadzidła i ziół.Zapach snuje się leniwie i bez pośpiechu jak mgła w bezwietrzny wieczór późnym latem.Wprawia w cudowny błogostan.Skłania do zadumy i uspokaja.Jest aksamitny i przytulny.Miękki i ciepły.Udomowiony jak kot.Stworzony jako uniseks, a choć ja raczej kojarzę go z mężczyzną, to i tak mam do niego ogromną słabość i uwielbiam od czasu do czasu poczuć go na mojej skórze

nuty głowy: grejpfrut, neroli, kminek

nuty serca: kadzidło, cynamon, gałka muszkatałowa, kwiat pomarańczy, mirra

nuty bazy: absolut z żywicy benzoesowej, wyciąg z drzewa sandałowego(amyris), wanilia, tabaka

rok powstania:2007

twórca: Beatrice Cointreau

Opowieść o Kopciuszku: Lolita Lempicka,Lolita lempicka edp

 lola

 Na balu pojawia się dziewczyna.Taka zwyczajna.Nie rzuca się w oczy.Taka, której twarzy po pierwszym poznaniu już się nie pamięta.Nikt na nią nie zwraca uwagi.Wszyscy tańczą, szepczą do siebie, śmieją się.Bierze ona do ręki flakonik, wyglądający jak mały rajski owoc.Przygląda mu się pod światło.Po jej twarzy zaczynają tańczyć błękitne promyczki.Uśmiecha się.Rozpyla na sobie zapach.I nagle, jak za dotknęciem magicznej różdżki, następuje przemiana.Muzyka milknie.Ludzie zatrzymują się.Wszystkie oczy zwrócone są w jej stronę.Na twarzach widać zachwyt pomieszany z niedowierzaniem-jak to możliwe,że ktoś taki jest wśród nich, a nikt nie zauważył..no jak??Kolejno podchodzą zachwyceni nagle odkrytą olśniewającą urodą dżentelmeni i proszą do tańca.Ona bawi się, flirtuje,zalotnie uśmiecha.Jednak wie,że czas mija nieubłaganie.Że czar w końcu przestanie działać.Musi się spieszyć..Wybiega w pewnym momencie z balu i prosto z tanecznej sali wbiega w zarośla.Szarpią jej suknię.Serce bije jak szalone.Zaczarowany flakonik wypada z niecierpliwie odgarniających gałęzie dłoni i znika gdzieś w trawie i opadłych liściach.Nie ma już czasu,żeby go odszukać.W zagajniku pozostaje tylko smużka zapachu-niczym pozostawiony przez Kopciuszka na schodach bucik.Za tą smużką podąża oczarowany mężczyzna.Łowi ją w powietrzu niczym myśliwski pies.Szuka jej, bo wie,że taką kobietę spotyka się raz w życiu.Odnajduje flakonik i trzymając go w ręce podąża dalej, kierując się tym zachwycającym niewidzialnym drogowskazem.W pewnym momencie widzi ją.Znowu jest taką zwyczajną dziewczyną,ale on nie daje sie nabrać.Podchodzi i oddaje flakonik.Ona uśmiecha się.Czar został zdjęty..Lolita edp są jak ta historia: pełne wewnętrznej magii i czaru.Po rozpyleniu na skórze zaczyna tańczyć anyżek..bardzo dużo anyżku, który powoli wysładza się i pozwala ocieplić fiołkowi.Zapach oplata się niczym bluszcz wokół kobiety która go użyła.Czaruje, kusi i nęci.Wysyła zalotne sygnały: patrz-tu jestem!Niepokoi,ale też daje obezwładniającą wszystkie zmysły obietnicę rozkoszy.Nie daje o sobie zapomnieć przez swoją słodycz i zadziorną niewinność.Zapach dla kobiety, która lubi być w centrum uwagi

nuty głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty

nuty serca: fiołek, irys, wiśnia amarena

nuty bazy: wanilia, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula 

rok powstania: 1997

twórca: Annick Menardo

środa, 28 stycznia 2009

Opowieść o rajskim ogrodzie: Envy Gucci

 envy

Envy smakują jak owoc zakazany, którym Ewa skusiła Adama przez co zostali wygnani z raju.Envy to zapach grzechu, ale takiego popełnionego bez złych intencji-raczej z ciekawości i zwykłej ludzkiej słabości.Zielony, soczysty o nieco gorzko-kwaśnym posmaku.Jak dojrzałe chrupiące jabłko- symbol grzechu.Dziki i nieokiełznany jak morze stepowych traw.Aromatyczny jak rozgrzana słońcem leśna polana pełna mchu, paproci i dopiero rozkwitłych konwalii.Pełen niedopowiedzeń i wiszących w powietrzu niezadanych pytań.Pozornie obojętny,ale pełen niepewności w głębi swojej zielonej duszy.Erotyczny, ale w czystej formie.To nie jest miłość na łonie natury.To miłość w czystej pachnącej pościeli posypanej lekko płatkami fiołków i róży.Miłość przy lekko przygaszonym świetle, pełna cichych szeptów i wyznań.Pełna wzajemnie przenikających się oddechów.Ten zapach ma jeszcze jedną ciekawą właściwość-mianowicie kocha włosy.Kocha się w nich chować i co jakiś czas dawać znać o sobie aromatyczną smużką.Uwielbiam go za to,że jest..po prostu

nuty głowy: bergamotka, frezja, brzoskwinia, ananas

nuty serca: hiacynt, konwalia, róża, jaśmin

nuty bazy: cedr, sandałowiec, kosaciec florencki, piżmo

rok powstania: 1997

twórca: Maurice Roucel

Opowieść o pięknie: So Pretty Cartier

pretty

Poznałam te perfumy, gdy jeszcze były normalnie dostępne w perfumeriach.Miało to miejsce jakieś 10 lat temu.I od tamtej pory pozostaję pod ich niezaprzeczalnym urokiem.Wiele już perfum od tamtej pory poznałam, jednak to So Pretty są dla mnie ucieleśnieniem zapachu luksusu.Bo one pachną kobietą luksusową.Są czyste.Bez żadnej fałszywej nuty.Idealnie ułożone, ale nie jednostajne.Dopracowane do ostatniej nuty.Szlachetne jak doskonale oszlifowany szmaragd-bo właśnie z tym kamieniem mi się kojarzą.Pod wpływem ciepła skóry rozwijają się jak pąk róży dotknięty czerwcowymi promieniami słońca.Pachną intensywnie, ale nie męczą.Gdybym miała je określić kolorem to byłyby dla mnie zielono-złote.Tak je odbieram.Są nieco gorzkie.Korzenne, ale przy tym słodkie.Zmysłowe jak świadoma swojego uroku kobieta.Są jak bardzo drogie futro, na które niewiele kobiet stać, a które zakłada się na siebie nie po to,żeby się ogrzać, lecz po to,żeby podkreślić swój status.Ten zapach zobowiązuje.Nie wyobrażam go sobie na kobiecie w jeansach.Dla mnie to piękno idealne i szlachetne w każdym calu.

nuty głowy: mandarynka, brzoskwinia, owoc czarnej porzeczki, kwiat pomarańczy

nuty serca: fiołek, tuberoza, jasmin, irys, orchidea

nuty bazy: drzewo sandałowe, ambra, piżmo

rok powstania: 1995

twórca: Jean Guichard

Opowieść o efemerydzie: Molecule 01 Escentric Molecules

molecules

Zapach został stworzony w hołdzie jednemu tylko składnikowi używanemu w perfumach, który oddaje naturalny zapach drzewa sandałowego: Iso E Super.Swoją drogą nazwa tego składnika kojarzy mi się z proszkiem do prania, notabene z innymi środkami czystości o bezpiecznym zapachu czystego prania. Jednak dzisiejsze perfumiarstwo to przede wszystkim czysta chemia i trzeba się z tym pogodzić niestety.Nie wiem, czy istnieją jeszcze na świecie firmy, które używają składników według starych receptur i metod.No-może niektóre firmy niszowe,ale i o tym nie jestem do końca przekonana.Odnoszę wrażenie, że niedługo zapachy będa tworzyć tylko komputery,a zawód "nosa" odejdzie do lamusa.A szkoda.Bo jak dla mnie zapachy stracą serce.Molecule jest dla mnie takim zimnym zapachem bez serca.O ile da sie cokolwiek ze skóry , na której osiadł, wyczuć.Doprawdy pierwszy raz spotykam się z perfumami, które..nie pachną.A raczej, które tylko tworzą wrażenie zapachu.Wysączyłam całą próbkę i nadal ciężko mi cokolwiek o nich napisać.Ja wiem,że one są gdzieś w pobliżu mnie, bo od czasu do czasu dolatuje do mojego nosa słodka drewniano-skórzana nuta.Muszę przyznać,że przyjemne do bólu jest to doznanie.Nie da się powąchać tego zapachu bezpośrednio z nadgarstka.Tam go nie ma.On się unosi ponad nim.W tych nielicznych momentach, gdy je czuję robią na mnie bardzo dobre wrażenie.Potrafią mnie zaciekawić i zaintrygować.Jednak dla mnie to za mało.Męczy mnie to łowienie w powietrzu molekuł.Szukanie tej nikłej smużki zapachu.Jest on naprawdę ekscentryczny.Taki Wielki Nieobecny, ale o którym wszyscy mówią.Dziwny po prostu.Taka pojawiająca się i znikająca efemeryda.Ale efemeryda pełna przeciwieństw.Bo mimo tej niewyczuwalności chce się do niego ciągle wracać.Gdy już się wydaje,że go nie ma, nagle się okazuje,że jest w każdym najmniejszym zakamarku pomieszczenia, w którym był rozpylony.Taki prześladowca znęcający sie psychicznie nad zmysłem powonienia.Ja chyba mu jednak nie ulegnę -wolę bardziej zdecydowane zapachy.

nuty zapachowe: Iso E Super

rok powstania: 2006

twórca: Geza Schoen

Opowieść o magii zaklętej w flakonie: Dolce Vita Christian Dior

dolce vita

Poznałam go już dawno temu i nadal mam do niego słabość.Dolce Vita musuje jak przedni szampan.Nie wiem, co w tym zapachu dokładnie jest, ale...on się uśmiecha.Jest taki wibrujący i promieniujący radością.Jest jak zalotne spojrzenie rzucone niby przypadkiem spod rzęs.Słodki,ale taką właśnie słodyczą szampana.Gęsty i niemal ulepny od tej szampańskiej cukrowości.Bogaty i obfity.Intrygujący i charakterny.Barwny i iskrzący.Pełen przeciwieństw, przez co nie jest bynajmniej banalny-ma klasę i niemałą porcję kobiecej niewinnej filuterności  w sobie.Kusi i wodzi na pokuszenie.Stworzony dla kobiet odważnych, pewnych siebie i otwartych.Działa jak magiczna różdżka-przegania wszelkie smutki.Przywołuje radość i same miłe wspomnienia.Można pokusić sie o stwierdzenie,że te perfumy żyją na skórze.Kocham je za tą radość.Są jak słońce zamknięte w złotej kuli.Po prostu cudowna woda

nuty głowy: bergamotka, brzoskwinia, kardamon, grejpfrut

nuty serca: magnolia, drzewo różane, lilia, cynamon

nuty bazy: drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, wanilia, castoreum

rok powstania: 1995

twórcy: Maurice Roger, Pierre Bourdon 

Opowieść o subtelnym klejnocie z oceanu: Initial Boucheron

initial

Perły od zawsze wzbudzały pożądanie ze względu na swoje piękno i rzadkość występowania.Nazywano je łzami morza.Uważano,że sprowadzają nieszczęście,ale też wierzono,że pomagają utrzymać uczucie ukochanej osoby.Initial Boucheron zostały stworzone dla kobiety, która potrafi kochać mocno i bezwarunkowo.Która szukając tej wielkiej miłości z początku jest chłodna i zdystansowana, ale po bliższym poznaniu, wiedziona poczuciem bezpieczeństwa, staje się ciepła, zmysłowa i całkowicie oddana.Zapach nieco smutny i melancholijny,ale równoczesnie silny.Wyraźa wszelkie tęsknoty spragnionego miłości serca i spragnionej bliskości duszy.Pierwsze wyczuwalne nuty to kardamon i porzeczka-mocne i zdecydowane.Następnie zapach łagodnieje i ociepla się.Staje sie pudrowy i taki mleczno-miodowy.Olśniewający.Dyskretny, ale świetnie wyczuwalny.Trzyma sie blisko skóry tworząc wokół noszącej je kobiety aurę takiej ciepłej kobiecości, która przyciąga jak magnes.Podkreśla jej wdzięk, pasję i tajemniczość.Daje obietnicę miłości wiecznej.Ta, która go pozna i pokocha, nie będzie się już z nim rozstawać.Bedzie dla niej jak najcenniejszy klejnot.

nuty zapachowe: kardamon, bergamotka, porzeczka,turecka róża, jaśmin, pieprz jawajski, cynamon z Cejlonu, ambra, kwiat niesmiertelnika, miód migdałowy, paczula, konwalia

rok powstania: 2000

twórca: Jacques Cavallier

Opowieść o zmierzchu: L`Heure Bleue Guerlain

bleue

Niebieska godzina to ten czas pomiędzy zachodem słońca,a nocą, gdy słońce właśnie zaszło,ale na niebie nie pojawiły się jeszcze gwiazdy.Przyroda wtedy milknie w oczekiwaniu nadchodzącej nocy.W powietrzu unosi się cisza,czasem przerwana przenikliwym krzykiem zbłąkanego ptaka, a czasem spowita wieczorną mgiełką.Coraz chłodniejszą i cięższą od wieczornej rosy.Dla mnie L`Heure Bleue jest zapachem melancholii.Gdy po zakończonym dniu przychodzi czas na jego podsumowanie.A po ciężkiej pracy-czas na zasużony odpoczynek.W L`Heure Bleue wyczuwam echa Mitsouko, jednak nie są one tak fizjologiczne i cielesne jak tamten.Wyraźnie wyczuwam w pierwszej nucie anyżek, a następnie tuberozę.W tym zapachu nie jest jednak ona tak omdlewająco słodka jaka potrafi być w innych kompozycjach.Błękitna Godzina wibruje od delikatnej słodyczy białych kwiatów do chłodu wieczornej pory, od której wzięły swoją nazwę.Ich twórca potrafił zakląć w zapach to, co teoretycznie nie powinno być w niego zaklęte-czyli zmierzch.Czuć wyraźnie pierwsze coraz chłodniejsze powiewy nadchodzącej nocy na zmianę z ostatnimi dusznymi uderzeniami dziennego ciepła wydobytymi powiewem wiatru z traw.Wąchając to dzieło perfumiarstwa wyraźnie czuję zapach wieczornej rosy-powietrze jest aż ciężkie od niej.Zapach cudownie stapia się ze skórą.Czasem wydaje mi się,ze już go na niej nie ma, aż nagle czuję jego słodko-chłodne uderzenie.Cudowny zapach melancholii..

nuty głowy: begramotka, anyżek

nuty serca: goździk, kwiat pomarańczy, róża, tuberoza

nuty bazy: heliotrop, irys, wanilia, piżmo

rok powstania: 1912

twórca: Jacques Guerlain

Opowieść o irysie: Hiris Hermes

hiris

Moja opowieść o idealnym irysie zaczyna sie jakiś rok temu -zdobyłam wtedy próbkę wiedziona ciekawością cóż za aromat taki piękny flakon może kryć w sobie.Byłam ciekawa w jaki sposób Hermes interpretuje zapach irysów, który ja z mojego ogrodu zapamiętałam jako słodko-ziemisty.I taki własnie Hiris jest.Pachnie jak rozgrzana pierwszym słońcem po wiosennych roztopach ziemia.Jest równoczesnie ciepły i aromatyczny oraz zimny, metaliczny i wilgotny jak topniejący śnieg.Jest taki bardzo fioletowy, jak górska łąka pełna świeżo zakwitłych krokusów.Jak zapadający coraz później przenikliwie jeszcze chłodny wiosenny zmierzch.Trudno naprawdę opisać ten zapach jednoznacznie.Nasuwa się mnóstwo skojarzeń, ale wszystkie zbiegają się w tym jednym miejscu: zapach ziemi i jej plonów.Też wyczuwam w nim tą osławioną już marchewkę, ale bynajmniej dla mnie ta nuta dodaje tylko uroku  przez swoją ziemistość, bo nie jest dominująca.Dominujący jest właśnie suchy zapach kruchych płatków irysów-tych żółtych i fioletowych o nieco zamszowej fakturze.Upajających.Uwielbiam Hiris

nuty głowy: kolendra, marchewka, malwa moschata

nuty serca: neroli, róża, kosaciec florencki, siano

nuty bazy: cedr, mogdałowiec, wanilia, miód

rok powstania: 1999

twórca: Olivia Giacobetti

Opowieść z wędrówki po Śródziemnomorzu: Un Jardin en Mediterranee Hermes

mediterranee

 

Moje pierwsze zetknięcie się z tym zapachem miało miejsce zimą.Było to kilka lat temu, gdy Śródziemnomorski Ogródek nie był jeszcze dostępny w Polskich perfumeriach.Otrzymałam wtedy próbkę w drodze wymiany od przemiłej Wizażanki:)Mimo zimowej aury Ogródek ten zaciekawił mnie.Był inny, niż te wszystkie swieżaki dostępne na perfumeryjnych półkach.Postanowiłam wtedy zachować próbkę do wiosny i tak zrobiłam.Gdy na dworze zrobiło się już ciepło przetestowałam go ponownie.I nagle znalazłam się w dzikim ogrodzie na jakiejś opuszczonej śródziemnomorskiej wyspie.Ogrodzie pełnym wyschniętych od braku wilgoci krzewów i ostrych traw,aromatycznych ziół ,ale i zdziczałych pomarańczy oraz mnóstwem upojnie pachnących dzikich kwiatów.Do tego ogrodu od czasu do czasu dobiega zapach słonej morskiej bryzy niesionej wiatrem od pobliskiej plaży.Mediterranee jest zapachem niebywale gęstym, esencjonalnym i oszałamiającym swoim bogactwem.Bardzo egzotycznym.Stworzony jako unisex, jednak ja nie wyobrażam go sobie na mężczyźnie.Dla mnie jest bardzo kobiecy.Uwielbiam go nosić, szczególnie w upalne dni, gdy potrzebuję wytchnienia.

nuty zapachowe: figa, kwiat pomarańczy, bergamotka, biały oleander, drzewo cedrowe, pistacja, piżmo

rok powstania: 2003

twórcy: Jean Claude Ellena, Leila Manchari